
Hej me Pilchowickie Morze!
Przyszli. Nie wiadomo skąd. Sami przyszli, pływanie im się marzyło. Trza było kolejny raz rękawy zakasać, sztormiaki z szaf powyciągać, liny naprostować, żagle wyprasować. Po wielu dniach trudu i mozołu wbijania nauk wszelkich wąchania wiatru nauczyliśmy, bryzy rozpoznawania i fal kierunku nachodzenia. Karni i twardzi byli, choć karki uginać musieli nikt się nie poddał. Powoli […]